fbpx
Jak zatańczyć z lękiem przed zmianą?

Jest w Tobie pragnienie. Wiesz, że jest częścią Ciebie. Chciałbyś dokonać dobrej zmiany. Wczoraj miałeś potężne natchnienie. Była też żywa motywacja i palący ogień zapału do działania. Dziś jest inaczej. Jeszcze dobrze się nie obudziłeś, a już go czujesz. Budzi Twoją żywą niechęć. Niczym włochaty pająk nagle wyłaniający się ze szpary w podłodze. Myślisz gorączkowo jak skutecznie się go pozbyć. Marzysz jak byłoby wspaniale gdyby go nie było…

Lęk przed zmianą. Oto bohater wstępu.

Po pierwsze. Wejdź w zmianę świadomie. Poznaj siebie i proces zmiany.

Powiedz „jestem za siebie odpowiedzialny” i zapytaj siebie o cel. W książce „Przemiana” Brian Tracy pisał: „im większą masz jasność co do tego, czego pragniesz w przyszłości, tym lepsze decyzje możesz podejmować teraz i tym większe masz szanse na osiągnięcie celu”. Gdzie zatem idziesz? Po co? Czego naprawdę chcesz? Czego naprawdę już nie chcesz? Za czym tęsknisz? Badaj głębie swojego serca, pytaj i czekaj aż przyjdą odpowiedzi, aby poznać swoją wewnętrzną motywację. Będziesz w stanie się trudzić tylko wtedy kiedy będziesz widział w tym sens, znaczy cel będzie częścią Twojego prawdziwego życia.

Coaching to ruch. Wyjście z tego miejsca gdzie jesteś i ruszenie do jakiegoś innego miejsca, w którym pragniesz się znaleźć. Ten ruch może ekscytować, ale może też budzić niepokój i budzi. Proces zmiany ma swoje etapy. Dobrze wiedzieć, że nie zawsze będzie Ci się chciało działać, że możesz odczuwać lęk, zniechęcenie, znudzenie, smutek, wątpliwości i to jest… ok. Jest to naturalne, bo to co znane jest „jakby” bezpieczne, a to co nieznane jest „jakby” mniej bezpieczne. Dobrze wtedy wrócić do przemyślanego celu i przypomnieć sobie co chciałeś i dlaczego. Podziękuj sobie również za to, co już zrobiłeś.

Po drugie. Przyjmij prawdę. To co czujesz w drodze po zmianę jest faktem.

Wg Jack’a Welch’a rzeczywistość to „postrzeganie świata takim, jaki jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy go widzieć”. Cóż, lęk w zmianie to często rzeczywistość. Gdyby go nie potępiać… Oswoić się, raczej, z jego obecnością (zapewne tymczasową), zaakceptować, pozwolić mu być, zrobić mu miejsce aby przyjrzeć się mu z bliska. A może nawet zaprosić go do tańca?

Po trzecie. Spójrz w oczy lękowi. Poznaj go i „zatrudnij” przy realizacji Twojego celu.

Gdy w zmianie pojawia się lęk to oznacza tyle, że po prostu jest, znaczy też, że ma coś do powiedzenia o Tobie. W pięknej książce dla dzieci o odwadze i uważności Agnieszki Pawłowskiej widzimy taki oto dialog Wilczka Leona z dziadkiem. „Strach jest beznadziejny! – wykrzyknął wilczek. – I sprawia, że co chwila się przed kimś ośmieszam – dodał zrezygnowany. – A gdybyś przestał walczyć ze swoim strachem, tylko posłuchał co ważnego chce ci on powiedzieć? – trochę tajemniczo podpowiedział dziadek. – Nie rozumiem – zdziwił się Leoś. – Widzisz strach pojawia się z jakiegoś powodu: bo coś jest dla nas ważne, czegoś się obawiamy, przed czymś chcielibyśmy się ustrzec”.

Wejdź w dialog ze swoim lękiem. Zatańcz z nim! Znaczy tyle co, daj mu swój czas i uwagę. Wysłuchaj go, zrozum. Co ważnego stoi za Twoim strachem? Co to mówi o Tobie? Jak możesz użyć tej wiedzy aby się o siebie zatroszczyć w zmianie?

Po czwarte. Działaj mimo lęku! Tam gdzie warto dotrzeć nie ma dróg na skróty.

blank

Tak, działanie w towarzystwie lęku nie jest miłe. Tak, wymaga wyjścia ze strefy komfortu. Tak, idealnie byłoby gdybyś miał 100% wewnętrznej motywacji do zmiany bez cienia strachu o przyszłość. Wartość, jednak, ma dużo wspólnego z dobrym trudem. Zgódź się zatem na to, że na drodze zmiany spotkasz wątpliwość, niepokój, lęk. To tylko chwila, która minie.

Po piąte. Nie walcz sam! Zaproś do tańca kogoś, kto będzie wspierał Twój proces zmiany.

Z lękiem przed zmianą nie tańczy się łatwo, chwilami może wyglądać to nawet niezgrabnie. Kiedy jednak wiesz, że nie jesteś sam na scenie, że obok Ciebie jest ktoś, kto Cię zauważa, szanuje, zachęca, wspiera do działania i nauki, to wtedy czujesz się bezpiecznie, nabierasz pewności, że warto tańczyć dalej.

Całe to dobro dzieje się w coachingu, w relacji, którą aktywnie współtworzycie z coachem. „Relacja coachingowa to … ładowarka, której możesz użyć, aby podłączyć się do źródła energii potrzebnej Ci do pokonania przeszkód” (Coaching Koaktywny H.K. Kimsey – House, P. Sandhal, L. Whitworth).

Niech podsumowaniem będzie słynny dialog Franka z Donną z filmu „Zapach kobiety”: „Chcesz sie nauczyć tanga? – Frank. – Teraz? … Aaahhh, chyba bym się bała – Donna. – Czego? – Frank. – Że będę się mylić… – Donna. – W tangu można się mylić… to jest łatwe i dlatego takie wspaniałe. Jeśli się pomylisz po prostu tańczysz dalej. Dlaczego nie spróbować? Spróbujesz? – Frank”

Spróbuj!

Jesteś do tego zdolny!

Aneta Kopiszka – coach chrześcijański, członek zespołu FIDERATIO – Centrum Psychoterapii i Coachingu On-line

1 Komentarz

  • blank
    Justyna Posted 12 listopada 2020 00:05

    Przeczytałam to i dziękuję za to. Mam ogromne problemy, by „tańczyć” ze swoimi lękami, które naprawdę niszczą i oddzielają mnie od spełniania pasji i rozwijania darów, które dał mi Bóg. Sprawiają, że nie mam dostępu do sedna swoich myśli, sprawiają, że nie mogę zrozumieć dlaczego i w jaki sposób tak działają. Jest mi bardzo ciężko, bo czuję, że się zatapiam i rozleniwiam w tym. Co raz mniej mam siły i chęci na to, by zawalczyć o samą siebie, by zawalczyć o swoje marzenia związane z przeszłością. A rozumienie tego, że nikt za mnie nie przejdzie tych przeszkód, nie zrobi tego za mnie dobija mnie – bo ja nie potrafię, nie wiem jak. Czuję, że potrzebuję kogoś, kto będzie chciał być „na scenie” ze mną, by mówił mi, że radzę sobie, że dam rade, że jestem dla niego ważna. Ale przez tą myśl czuję się jeszcze gorzej, bo oskarżam siebie w tym momencie jako pyszną, chciwą i egoistkę. Mam dużo skomplikowanych myśli, które najczęściej są przeciw sobie, gryzą się ze sobą. Nie potrafię ich całkowicie kontrolować, a najbardziej to nie potrafię ich zrozumieć. Chcę działać, ale nie chce mi się. Wiem, że ćwicząc będzie łatwiej i lepiej, ale ja moje lenistwo bierze górę. A to coś jest dla mnie ważne i nie wątpię w to. Więc dlaczego chcę być w tym perfekcyjną podczas gdy nie potrafię się tak zachowywać, bo się poddaję i rezygnuję? Innych potrafię wesprzeć i zmotywować do dalszej walki, a dlaczego siebie nie potrafię?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone gwiazdką.